Tato, czy będzie u nas wojna? Jak rozmawiać z dzieckiem o strachu
Emocje

Tato, czy będzie u nas wojna? Jak rozmawiać z dzieckiem o strachu

4 min czytania 744 słów Emocje

Mój syn miał osiem lat, kiedy zapytał mnie przy kolacji, czy bomby dolecą do naszego miasta. Zamurowało mnie. Jak odpowiedzieć szczerze, nie strasząc – i nie kłamiąc? Po kilku takich rozmowach wiem już trochę więcej. Podzielę się tym z Tobą.

Ta kolacja, której nie zapomnę

Siedzieliśmy przy stole, jadłem zupę, w tle leciały wiadomości z telewizora. Byłem zmęczony po robocie i szczerze mówiąc, nie miałem głowy do niczego. I wtedy Kacper, mój ośmiolatek, odkłada łyżkę i pyta spokojnie: „Tato, czy do nas też polecą rakiety?"

Poczułem jak coś mnie ściska w gardle. Chciałem powiedzieć „nie, wszystko będzie dobrze" – ale to byłoby kłamstwo, którego nie umiałbym obronić. Chciałem powiedzieć całą prawdę – ale to nie był moment na geopolityczny wykład dla drugiej klasy. Milczałem przez chwilę za długo i widziałem, że Kacper zaczyna się bać mojego milczenia bardziej niż czegokolwiek innego.

Od tamtej chwili postanowiłem ogarnąć ten temat lepiej. I chcę Ci powiedzieć, co u nas działa.

Zacznij od jednego: wyłącz telewizor (albo przynajmniej ścisz)

Nie chodzi o chowanie głowy w piasek. Chodzi o to, że całodobowy news to nie jest format dla dzieci. Dla dorosłych zresztą też jest fatalny – ale to temat na inny wpis. Maluchy słyszą urywki, widzą dramatyczne obrazy, wyrwane zdania. I ich mózg skleja z tego własną, często dużo straszniejszą historię niż rzeczywistość.

U nas telewizja z wiadomościami leci teraz wyłącznie wieczorem, kiedy dzieci śpią. Zero kompromisów. To jedna z tych decyzji, co do których nie mam wątpliwości.

Nie uciekaj od pytania – ale odpowiadaj w swoim tempie

Kiedy dziecko pyta o wojnę, pierwsza reakcja wielu tatusiów (i moja przez długi czas) to: zmiana tematu, żart albo ogólne „nie martw się, będzie dobrze." Problem w tym, że dziecko widzi, że uciekasz. I wyciąga wniosek: „skoro tata nie chce rozmawiać, to musi być naprawdę strasznie."

Lepiej powiedzieć szczerze: „Dobre pytanie. Daj mi chwilę, żebym odpowiedział mądrze." To nie jest słabość. To jest szacunek do dziecka i do siebie.

Kilka rzeczy, które mówię swoim dzieciom (i które działają)

  • „Tak, gdzieś daleko jest wojna. To jest złe i smutne." – Nie zaprzeczam rzeczywistości. Dzieci mają doskonały radar na fałsz.
  • „Mnóstwo dorosłych – żołnierze, politycy, organizacje – codziennie pracuje nad tym, żeby ta wojna się nie rozszerzała." – Daję dziecku poczucie, że świat nie jest bezradny.
  • „My jesteśmy bezpieczni. Ja jestem tutaj i będę Cię chronił." – To zdanie mówię z pełnym przekonaniem, patrząc w oczy. Nie dlatego że mam pewność co do przyszłości, ale dlatego że teraz to jest prawda i dziecko potrzebuje tej kotwicy.
  • „Możesz mi zadać każde pytanie. Nie musisz się bać, że mnie zasmuci." – Otwieram drzwi. Żeby nie szukał odpowiedzi w YouTube czy u kolegi z klasy.

Strach to nie jest wróg – to jest informacja

To chyba najtrudniejsza rzecz, jakiej sam musiałem się nauczyć jako tata. Kiedy Kacper się boi, moim pierwszym odruchem jest: zlikwidować ten strach jak najszybciej. Ale strach nie jest usterką do naprawienia. Strach mówi dziecku: „to jest ważne, zwróć uwagę."

Zamiast gasić emocję, lepiej ją nazwać: „Rozumiem, że się boisz. Ja też czasem się boję, kiedy słyszę złe wiadomości. To jest normalne." Kiedy powiedziałem to Kacprowi po raz pierwszy, spojrzał na mnie jakbym powiedział coś rewolucyjnego. Tata się boi? Tata też jest człowiekiem? Tak, synu. I jakoś daję radę.

Co zrobić, kiedy dziecko nie pyta – ale wyraźnie coś przeżywa

Nie każde dziecko będzie zadawać pytania wprost. Moja córka Zosia (sześć lat) zamiast pytać, zaczęła rysować dużo czarnych obrazków i nie chciała zasypiać sama. Sygnały były, tylko trzeba było je odczytać.

Jeśli widzisz, że coś się zmienia w zachowaniu twojego dziecka – gorzej śpi, jest bardziej drażliwe, przykleja się do Ciebie – nie czekaj aż samo zacznie rozmowę. Ty zacznij. Możesz powiedzieć: „Słyszałem ostatnio dużo o wojnie w wiadomościach. Czy masz jakieś myśli na ten temat? Możemy pogadać."

Jedno, czego naprawdę nie rób

Nie mów: „Nie ma się czym przejmować, to jest daleko." To zdanie jest na raz: nieprawdziwe, pouczające i zamykające rozmowę. Dziecko nie czuje się uspokojone – czuje się zignorowane. A Ty tracisz szansę na prawdziwy kontakt.

Na koniec – o nas, tatusiach

Wiesz co? My sami często nie wiemy jak sobie poradzić z tymi wiadomościami. Też nas to niepokoi. I to jest w porządku. Nie musimy być skałą, która nic nie czuje. Musimy być tatą, który jest obecny, szczery i nie ucieka. To wystarczy.

A jeśli po trudnej rozmowie z dzieckiem sam będziesz potrzebował chwili – weź ją. Wyjdź na balkon, zrób kawę, odetchnij. Zadbany tata to lepszy tata. I to też możesz pokazać dziecku.

A Ty – jak sobie radzisz z takimi rozmowami? Czy Twoje dziecko już zadawało Ci pytania o wojnę albo złe wiadomości? Napisz w komentarzu – naprawdę jestem ciekawy, jak inni tatusiowie przez to przechodzą.

← Wróć do bloga